W połowie zdania Jackowi przerwano, gdyż Hector uderzył go swoją laską i krzyknął ze złością: – Ty draniu!
Spojrzenie Jacka było lodowato chłodne, gdy odwrócił się w stronę Hectora.
– Dziadku, stajesz po stronie kogoś obcego?
Hector miał nadzieję, że ma rację co do niewinności Jacka. Przecież patrzył, jak ten dorasta, więc wierzył, że jego wnuk nigdy nie dopuściłby się tak bezdusznego czynu.
Mimo






