Wczesnym rankiem na zewnątrz więzienia mżyło.
Roxanne i Lucian czekali w ciszy w swoim rolls-royce'ie, aż duża, żelazna brama powoli się otworzyła.
Colby, wciąż ubrany w więzienny drelich, słuchał rad naczelnika więzienia w średnim wieku. – Bądź dobrym człowiekiem, kiedy stąd wyjdziesz, i nie popełniaj więcej błędów.
Skinął głową, a kąciki jego ust uniosły się w uśmiechu pełnym ulgi. – Będę, panie






