To imię było znajome i przerażające zarazem. Zacisnęła pięść i przybrała wyraz zmieszania. Stella była biednym, obdartym wyrzutkiem bez nadziei na lepszy los, samotnym. Ona była Delią, księżniczką królestwa wilkołaków, żoną koronowanego księcia i przyszłą Luną.
Strażnicy spojrzeli na Delię, a potem na jej rodziców.
— Gdzie ty się, do cholery, podziewałaś, Stello? — zapytał jej ojciec. — Przymilała






