Adolph odwrócił się, by spojrzeć na Edena w głębi korytarza, siedzącego w otwartym oknie wysoko nad głową Adolpha, cichego i nieruchomego. Wcześniej nawet go tam nie zauważył. Jak on się tam dostał? Czy potrafił latać?
Jak mógł być tak bezszelestny? To było tak, jakby był martwy, bez bicia serca oznaczającego jego obecność czy szumu oddechu.
Niepokojące i niebezpieczne. Zmierzył Edena wzrokiem.
–






