Freya
Ethan jest cudownie blisko, ale właśnie wtedy, gdy myślę, że może pokona ten ostatni cal między nami, następuje ostre szarpnięcie żyłki.
– Och! – wykrzykuję, niemal upuszczając wędkę z zaskoczenia.
Oczy Ethana robią się wielkie.
– Masz branie! Szybko, zacznij zwijać!
Chwila pryska, gdy szamoczę się z kołowrotkiem, próbując przypomnieć sobie wcześniejsze instrukcje Ethana.
Zaczynam zwijać żył






