Leah
Nie odezwałam się ani słowem, odkąd Caleb i ja wysiedliśmy z samolotu. Moja głowa jest w ciemnym miejscu po tym, jak w zasadzie mnie odrzucił, i pozostaję w tym stanie nawet wtedy, gdy ciągniemy nasze walizki z lotniska.
– Powinien tu czekać samochód, żeby nas odebrać – informuje mnie Caleb, a ja podążam za nim. Wydaje się nie przejmować tym, że jestem cicho, albo może rozumie dlaczego i woli






