Isaac
Jessie – moja twarda, uparta wojowniczka-prezes – mruga do mnie wielokrotnie. Może być ranna i zmęczona, ale te dwoje zielonych oczu, okrągłych ze zdziwienia, a może niedowierzania, są przepiękne.
Te oczy stają się cieplejsze, aż w końcu szepcze: – Wiem.
– Co? – Taką dostaję odpowiedź? Żadnych więcej pytań? Żadnego namiętnego „ja też cię kocham”?
Sięga do mojej twarzy, ujmując ją w dłonie. J






