Nina
Słowa Enza przyniosły mi ogromną ulgę. „Dziękuję,” wyszeptałam, spoglądając na stół.
Enzo nie tracił czasu i od razu zabrał się do pracy. Otworzył laptopa i zaczął przeszukiwać wszystkie wątki na Twitterze, które zawierały moje zdjęcia, przeglądając je, aż sporządził listę niektórych ze swoich największych – i najbardziej wściekłych – fanów.
„Czy rozpoznajesz którąś z tych osób?” zapytał, o






