– Może innym razem – powiedział Luke, patrząc mi w oczy. – Znajdziemy go. Obiecuję.
Skinąłem głową, wrzucając bieg. – Mam nadzieję – mruknąłem, wyjeżdżając na drogę. – A kiedy to zrobimy… zabiję go.
…
Po odwiezieniu Luke'a zaparkowałem pickupa na podjeździe. Reflektory rzucały długie, tańczące cienie na trawnik przed domem.
Siedziałem tam przez chwilę, wpatrując się w dom, który stał się m






