Siedzieliśmy w ciszy, pozwalając, by ciężar mojego wyznania wypełnił pokój. Uścisk Tylera na mojej dłoni stał się mocniejszy, jakby mógł w jakiś sposób wycisnąć ze mnie strach i zastąpić go odwagą, której tak desperacko potrzebowałam.
– Nie wiem, czym jest ta istota, Tyler, ale przeraża mnie – przyznałam w końcu, ledwo słyszalnym szeptem.
– Nina, czy rozważałaś porozmawianie o tym z kimś? – Ty






