– Wiem – wyszeptałam, uspokojona, ale wciąż zaniepokojona. – Ale martwi mnie to, że jeśli mają odwagę wrócić pomimo sił mojego ojca, to mają w zanadrzu więcej sztuczek niż ostatnim razem.
W pokoju zapadła cisza, nasze myśli były zbyt ciężkie na słowa. Ciężar nieznanego wisiał w powietrzu, cień, który nie chciał się podnieść. W końcu Enzo przerwał ciszę, wołając na korytarz, gdzie stali Luke i Matt






