Nina
Obudziłam się z ostrym atakiem mdłości, który uderzył we mnie jak pociąg towarowy. W żołądku miałam istny wir nieprzyjemności, przez co sama myśl o śniadaniu była nie do zniesienia. Enzo, leżący obok mnie, zdawał się wyczuwać mój dyskomfort, zanim jeszcze zdążyłam go wyrazić, a jego oczy były przesłonięte resztkami napięcia po naszej wczorajszej kłótni.
– Dzień dobry – powiedział ostrożnie. –






