A potem, kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam to.
Cień, czający się na skraju ogrodu. Początkowo myślałam, że to tylko gra świateł, ale wtedy uśmiechnął się, a jego ostre, białe zęby błyszczały w ciemności jak rzędy noży.
Wstrzymałam oddech. Nie mogłam się ruszyć, krzyczeć, nawet mrugnąć. Zamarłam.
A potem ogarnęła mnie wizja, nieproszona i przerażająca. Moje dziecko, nasze dziecko, bez życia w moich






