Nina
Poranne światło przesączało się przez zasłony w pokoju hotelowym i rzucało miękkie, błękitne cienie na meble. Zaczęłam się budzić, ale moje oczy otwierały się opornie. Po wczorajszym wieczorze czułam się, jakby przejechał po mnie pociąg.
Enzo już nie spał. Słyszałam, jak krząta się w łazience, a kiedy wyszedł, wycierał włosy ręcznikiem.
– Dzień dobry, śpiochu – powiedział, łapiąc moje spo






