Nina
Szloch wstrząsał ciałem Lori, a ja mocno ją objęłam, starając się ofiarować jej tyle pocieszenia, ile mogłam. Sterylna poczekalnia szpitalna wydawała się być odległa o lata świetlne od spokojnych sosen na zewnątrz, a zapach środków czyszczących niemal przyprawiał o zawrót głowy.
– Lori, co się stało? – wydusiłam przez własne łzy, odsuwając się tylko na tyle, by spojrzeć przyjaciółce w oczy.
O






