Nina
Siedziałyśmy z Lori w tej sterylnej szpitalnej poczekalni, wydawało się, że całą wieczność. Sekundy dłużyły się jak godziny, minuty jak dni. Dawno już opuściłyśmy kafeterię, rezygnując z próby ukojenia się gorzką kawą.
W końcu drzwi do poczekalni otworzyły się z rozmachem i wszedł lekarz w uniformie. Lori i ja poderwałyśmy się na równe nogi, serca waliły nam jak młoty.
Lekarz spojrzał na nas






