Nina
Tej nocy wracałyśmy z Lori do szpitala o północy, a ciężar sytuacji przygniatał nam ramiona. Byłyśmy tam już wcześniej tego dnia, ale teraz było inaczej, pod osłoną nocy, kiedy pielęgniarki nie obchodziły sal.
– Gotowa? – zapytałam, kiedy zaparkowałyśmy na parkingu.
Lori skinęła głową, jej ciało było sztywne, ale oczy pełne nadziei. Wysiadłyśmy z pick-upa i weszłyśmy do środka, mijają






