Enzo
Bar tętnił rozmowami i śmiechem zespołu. Pub, do którego zaprowadził mnie Tim, O’Riley’s, był idealnym obrazem małego miasteczkowego baru. I właśnie tego teraz potrzebowałem.
Zamówiłem wysoki kufel piwa; nic, co by mnie zbytnio upiło, bo musiałem być czujny na wypadek, gdyby Nina mnie potrzebowała, ale wystarczająco, żeby pomóc mi się zrelaksować.
Ale, mówiąc o Ninie, wciąż nie dzwoniła. A te






