Nina
– Nino… chyba przekażę kontrolę nad watahą komuś innemu.
Słowa Enza wyryły głęboką dziurę w moim sercu. Cofnęłam się o krok, z szeroko otwartymi oczami, mimowolnie chwytając za koniec jednego z moich warkoczy i mocno go ściskając.
– Żartujesz – powiedziałam, a z moich ust wydobył się ironiczny chichot. – Nie zrobiłbyś tego.
Przez kilka chwil Enzo po prostu wpatrywał się we mnie, jego brązowe






