W końcu Tim westchnął przeciągle. – Wiesz, że będę musiał to sprawdzić – powiedział. – Nie mogę po prostu uwierzyć ci na słowo, Enzo. A bez dowodów…
Wpatrywałem się w swoje dłonie, niezdolny spojrzeć mu w zbolałe oczy. Było tak źle, jak sobie wyobrażałem.
– Wiem – powiedziałem w końcu. – I nie winię cię za to, że mi nie wierzysz.
– Spójrz na mnie, Enzo.
Z trudem zmusiłem się do posłuszeństwa. Oczy






