Enzo
Zerwałem się na równe nogi, czując, jak moje dłonie drapią o lodowatą kamienną podłogę. Wirujący portal zniknął, pozostawiając mnie samego w tym dziwnym miejscu. Otaczały mnie gładkie obsydianowe ściany, przerwane jedynie przez wysoką, kopulastą kopułę. W rozległym okrągłym pomieszczeniu nie było widocznych drzwi ani okien.
Tylko, że nie byłem sam. Kiedy spojrzałem w górę, zobaczyłem ich: pub






