Obgryzałam paznokcie, wymieniając kolejne przerażone spojrzenie z Lukiem. "Więc uważa cię w zasadzie za swojego osobistego ogiera," powiedziałam. "Masz rację. To szaleństwo."
"Tak, no cóż, będzie musiała mnie najpierw zabić, zanim spłodzę dla niej cokolwiek," warknął Enzo, opierając głowę o ścianę.
Nagle dźwięk kroków przerwał naszą rozmowę. Wszyscy zamarliśmy, odwracając się, i wtedy ją zobaczyli






