– A dlaczego oni wynajmują ciebie, żebyś ścigał moją rodzinę?
Wzruszył ramionami.
– Coś o krwi.
– To wszystko? – warknąłem, coraz bardziej sfrustrowany jego nonszalancją. – Tylko… krew?
– Yup.
– Ronan. – Znowu wstałem i podszedłem do niego, pochylając się tak, że nasze twarze prawie się stykały. – Jeśli coś przede mną ukrywasz…
– Spokojnie, Enzo. Mówię ci naprawdę wszystko. Ja tylko biorę pieniądz






