Enzo
Wziąłem głęboki oddech, rześkie letnie powietrze i zapach sosny – zapach, który kiedyś kojarzył mi się z komfortem bycia w domu, w królestwie wilkołaków, a teraz z bólem i wygnaniem – wypełniły moje płuca, gdy szedłem cichą uliczką w kierunku rynku.
Głos Mili rozbrzmiewał w mojej głowie, jej telepatyczna wiadomość rozchodziła się po mojej świadomości jak kamień wrzucony do stojącego stawu.
"W






