– Gdzie twoja urocza żona? – zapytała. – Jeszcze śpi w sobotni poranek?
Te słowa uderzyły we mnie jak cios w brzuch, na moment zapierając mi dech w piersiach. Przełknąłem z trudem ślinę, zaciskając palce na krawędzi blatu, walcząc o odzyskanie głosu.
– Bądź szczery – zamruczała Mila. – Nic się nie stało…
– Nina… my nie… – urwałem, nie mogąc kontynuować. Czułem, jakby nóż wbił mi się w gardło, odbi






