Enzo
Rozparłem się wygodnie na pluszowym szezlongu, beztrosko wodząc palcami po misternym haftie, wpatrując się w głębokie, połyskujące tafle wody poniżej.
Pałac Mili był prawdziwym cudem, cały z lśniących iglic i strzelistych łuków, które zdawały się przeczyć prawom fizyki, a wszystko to wciśnięte pod ogromną górę. Mieniąca się fatamorgana wyrzeźbiona z ognia, który zapewniała smocza postać Mili.






