Nina
Przycupnęłam nisko w gęstwinie, serce waliło mi o żebra jak oszalałe. Spoglądając przez liście, z trudem dostrzegałam wejście do jaskini, które miało nas zaprowadzić do pałacu Mili, a miejmy nadzieję, także do mojego męża.
Ale wejście nie będzie takie proste. Tym razem przy wejściu stacjonowali strażnicy – i to w sporej liczbie. Dostanie się do środka nie będzie łatwe, a wręcz może okazać się






