Wąska ścieżka opadała stromo w dół, a skalne ściany powoli zamykały się wokół nas. Manewrowałam ostrożnie, starając się utrzymać oddech równym i spokojnym, podczas gdy gorące, duszne powietrze stawało się gęstsze i trudniejsze do wciągnięcia do płuc.
Tak szliśmy przez coś, co wydawało się wiecznością, a dźwięki wejścia powoli zanikały za nami w głuchym szumie. Wkrótce ścieżka otworzyła się na rozl






