Nina
Kiedy w końcu oderwaliśmy od siebie usta z mokrym mlaskiem, oboje wpatrywaliśmy się w siebie, zbyt oszołomieni, by cokolwiek powiedzieć. Wtedy, ku mojemu zaskoczeniu, Enzo… zachichotał.
– Ten mundur jest na ciebie za duży – droczył się, pociągając za luźną czarną zbroję i materiał.
Zarumieniłam się. – Co kraj, to obyczaj – wymamrotałam z własnym śmiechem.
Zapadła kolejna długa cisza, podczas






