Nina
Gdy tylko strażnik wyprowadził Enza, poczułam, jak ogarnia mnie fala nagłej potrzeby działania. Szybko dałam znak Lukowi i Tylerowi, żeby poszli za mną za róg, poza zasięg wzroku.
– To było o włos – wymamrotałam, z trzęsącymi się rękami zrywając duszący hełm strażnika. – Musimy się przegrupować i obmyślić następny ruch.
Luke ponuro skinął głową. – Ustaliliście tam jakiś plan? – szepnął.
Rzuca






