– Twoje głupie poszukiwania drogo nas kosztowały – zaczął bez wstępu, a jego słowa były ostre. – Las, nasz dom – wszystko to obróciło się w popiół i ruinę z powodu twoich lekkomyślnych działań.
Błysnęło we mnie uczucie smutku, bo wiedziałam, że Kai ma rację. Ale zanim zdołałam się odezwać, rysy twarzy starego przywódcy wioski złagodniały, a ramiona mu opadły.
– A jednak – kontynuował, ściszają






