Nina
Obóz dawno już ucichł, słychać było jedynie szum wiatru w koronach drzew i od czasu do czasu jakieś zwierzątko grzebiące w poszukiwaniu okruchów. Obok mnie Enzo spał spokojnie, wciąż dochodząc do siebie po tym, co przeszedł. Spał z przerwami przez cały dzień, a ja prawie nie opuszczałam go na krok.
Ale teraz nadszedł czas, abyśmy wyruszyli z naszego namiotu do lasu.
Delikatnie położyłam dłoń






