Nina
– Jak tam idzie? – zawołałam, lekko pukając w drewniane drzwi przymierzalni Jessiki.
– Yyy… chyba nieźle? – jej stłumiony głos dobiegł chwilę później, chociaż wyczuwałam niepewność w jej tonie.
– Nieźle? To wszystko? No weź, Jess, mówimy o twojej sukni ślubnej!
Nastąpiła chwila ciszy, a potem Jessica głośno westchnęła. – Dobra, dobra. Tylko… daj mi chwilę, żebym znowu wyglądała przyzwoicie i






