Natalie była zaskoczona. Przypomniała sobie, o czym Joyce wspominała tego ranka, i wypaliła: – Poczekaj chwilę!
– Och? Nie chcesz, żebym się rozłączał? – Sean posłał jej iście diabelski uśmiech.
Natalie zmarszczyła brwi jeszcze mocniej, czując przypływ irytacji.
Jest taki bezczelny. Nie ma mowy, żeby to on mnie wtedy uratował!
Na tę myśl Natalie powstrzymała się od zadawania pytań i odpowiedziała






