~LUCA~
Powietrze było gęste od napięcia, gdy zbliżaliśmy się do zewnętrznej granicy Sabatu.
Nawet po tym wszystkim ziemia pulsowała szczątkową magią – słabą, nieprzewidywalną, ale żywą. Czułem to w każdym kroku, w każdym podmuchu wiatru. Dłoń Delilah w mojej dłoni uziemiała mnie, przypominając, po co tu jesteśmy: by to zakończyć, by raz na zawsze położyć kres wiszącemu nad nami zagrożeniu.
– Nie p






