– Jeśli spróbuje pan podnieść rękę na Jaspera, będę pierwszą, która pana powstrzyma. Może pana on nie obchodzi, ale mnie tak. Nawet gdyby mnie tu nie było... – Smutne oczy Alyssy spoczęły na nagrobku matki Jaspera. – Nie uważa pan, że ciocię Anne by to obchodziło? Jako szlachetny, wielki i potężny prezes Grupy Beckett, czy nie sądzi pan, że to niesmaczne dopuszczać się rękoczynów w obecności zmarł






