– U mnie wszystko naprawdę w porządku. – Oczy Rose zwęziły się, gdy strzepywała popiół z papierosa. – Cały świat jest moim domem. Nie mam rodziny ani żadnych krewnych.
– O czym ty mówisz? Jeśli nie masz rodziny, to kim ja dla ciebie jestem? – Alyssa z czułością ujęła ramię Rose. – Od chwili, gdy zostanę twoją mentorką, zawsze będziesz moją... sama wiesz, jak to leci.
– Teraz to mnie wykorzystujesz






