King Kong uśmiechnął się szeroko, obnażając zepsute, pożółkłe zęby. Każdy z nich był wielkości męskiego kciuka, co budziło przerażenie.
Następnie strzelił knykciami. To, co zamierzał zrobić Andriusowi, nie wymagało słów.
Andrius nie zaszczycił go ani słowem. Wykrzywił wargi w drwiącym uśmiechu i sprowokował King Konga ruchem palca.
– Raaaawr!
Rozwścieczony King Kong ryknął i rzucił się na Andriusa






