– Panie Moonshade.
Oboje ruszyli w stronę stojącego w lesie domu. Atena niosła butelkę wina i instruowała go w marszu: – Mój mistrz jest bardzo wyrozumiały. Po prostu... ma wysokie standardy. Będzie dobrze, o ile tylko go nie sprowokujesz.
– Zrozumiałem – odparł Andrius.
– Nazywa się Walker. Możesz się do niego zwracać, uh... – Atena już miała powiedzieć Andriusowi, żeby mówił do niego „dziadku Wa






