Łup, łup!
Łup, łup, łup!
Każde kolejne uderzenie było cięższe i mocniejsze od poprzedniego.
Wkrótce jego czoło zalało się krwią.
"Teraz chcesz odejść?" Andrius zmrużył oczy i chłodno prychnął. "Nie uważasz, że jest na to o wiele za późno?"
Wydał zimny rozkaz: "Od tej chwili Simon-Tooke ma całkowicie zniknąć z terytorium Florencji i nie wolno wam zabrać ze sobą ani grosza. W przeciwnym razie...
Spo






