Luna skinęła głową, ale nie powiedziała nic.
Po dwóch cichych godzinach podróży dotarli na stację kolejową w stolicy.
Czekał na nich ojciec Rainbow, Bernard, który był jednocześnie drugim wujkiem Luny.
– Wujku Bernardzie! – Luna przywitała mężczyznę promiennym uśmiechem, a następnie przedstawiła mu Andriusa. – To jest... mój mąż, Andrius Moonshade. Andrius, to jest mój drugi wujek, Bernard Cone






