Szast!
Żołnierze wymaszerowali na przedni dziedziniec, formując wiele szeregów, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz, by otoczyć Stephena i jego ludzi.
Przez tę ludzką barykadę nie prześlizgnęłaby się nawet mrówka, a co dopiero człowiek.
Wszystkie karabiny były wycelowane w Stephena i jego ludzi, jakby spadł na nich istny koszmar, który miał ich pochłonąć.
Gdy żołnierze okrążyli Stephena i jego






