Andrius brzmiał pewnie, wyrzucając z siebie kolejne merytoryczne argumenty.
Te słowa uderzyły Zenitha w czuły punkt.
Z każdym słowem Andriusa twarz Zenitha robiła się coraz bardziej czerwona.
W końcu poczerwieniał jak jabłko. Był głęboko zawstydzony.
Otworzył usta, próbując się bronić, ale nie wydobył z siebie żadnego słowa. Jąkał się, nie potrafiąc złożyć pełnego zdania.
Wtedy wtrącili się i






