Niektórzy stracili rękę, inni utykali, a jeszcze inni mieli bandaże na czołach. Wyglądali jak zgraja rannych ludzi.
Byli uzbrojeni w metalowe rury, łopaty i inny sprzęt rolniczy, co sprawiało, że przypominali raczej wściekły tłum, ale ich twarze wyrażały surowość i determinację. Byli to weterani, którzy zgłosili się na ochotnika do Instytutu Walecznych.
Andrius chronił ich i Instytut Walecznych,






