Jane nie znała się na takich sprawach.
Brzmiało to jednak prawdopodobnie.
Powiedziała więc: – Dobrze. Zostawię tę sprawę tobie, Alec. Co do reszty z was...
Spojrzała na pozostałych członków rodziny. – Weźcie się do pracy i szybko załatwcie tę sprawę. Znajdźcie dla Luny męża z pierwszorzędnej rodziny, żebyśmy mogli zyskać na tym małżeństwie.
– Tak!
– Zrozumiano.
– Nie martw się, mamo.
Grupa ludzi p






