– Ale... – Madelyn zawahała się, a jej wzrok utknął w Ethanie, który wyciągał z kieszeni małe, czarne, aksamitne pudełeczko. Ostrożnym ruchem odsłonił wisiorek w kształcie półksiężyca – jego półprzezroczysta biel zdawała się emanować nieziemskim blaskiem. Srebrny łańcuszek, na którym wisiał, skrzył się jak odległe gwiazdy.
Kiedy przysunął się bliżej, pełen nadziei wyraz twarzy Ethana zderzył się z






