Madelyn pojechała taksówką do rezydencji Arnoldów.
Pogoda była dzisiaj bardziej pochmurna niż zwykle, przez co czuła się nieco przygnębiona.
Kiedy dotarła na miejsce, zaczął padać drobny deszcz.
Ethan wyszedł z parasolem, aby poprowadzić ją do środka. – Zimno ci? Przyniosę ci szal.
Madelyn rozejrzała się po holu i zauważyła pod kanapą dziecięce klocki. Szybko odwróciła wzrok, a jej serce nieco prz






