"Dobrze. Już idę".
Wychodząc, Margaret mruczała do siebie: "Co się mogło stać? Od wczorajszego wieczora nie wyglądała dobrze, a teraz jest tak poważnie chora. O rany, mam nadzieję, że znowu nie wpakowała się w jakieś niebezpieczeństwo".
Kiedy podniosła głowę, przestraszyła się kogoś, kto pojawił się znikąd: "Panie Jardin, przyszedł pan odwiedzić panienkę Jent? Jest bardzo chora. Idę właśnie przyni






