Następnego dnia Madelyn obudziła się z koszmaru. Jej piżama była przesiąknięta potem, a ona sama czuła potworne gorąco.
Margaret przyniosła na górę miskę zupy marchewkowo-imbirowej, ciężko dysząc. Była starszą kobietą i pokonanie pięciu pięter po schodach nie przychodziło jej łatwo. Zobaczyła Madelyn, która właśnie się obudziła i siedziała na łóżku w oszołomieniu.
Madelyn nawet nie zauważyła, że M






