Ethan zachichotał. „Tak, niesamowitym”. W Ventropolis rządziła rodzina Arnoldów, a on nie chciał znów niczego zepsuć.
„Zostaniesz ze mną, Madelyn?” Spojrzał na Madelyn swoimi głębokimi, bursztynowymi oczami, sprawiając, że czuła się, jakby była w nie wciągana.
Madelyn poczuła lekką panikę. „Czy ja nie zawsze byłam w pobliżu?”.
„Wiesz, o co pytam”.
Madelyn udała, że nie rozumie. „Co masz na myśli?”






